przy-ziemne

przy-ziemne
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontariat. Pokaż wszystkie posty

22 września 2014

Notatka budowlana cz. 10

Ostatnie prace przy naszej kopule były mało efektowne - tynkowanie, tynkowanie, tynkowanie z zewnątrz i w nutrii. Od tego tynkowania mój aparat nie oparł się glinie, wszedł z nią w bliskie kontakty, po czym przestał działać. Nasze telefony służą jedynie do rozmów, zatem zdjęcia poniżej będą nie całkiem aktualne, zresztą i tak kilka z nich użyczonych przez D.

Właściwie z tym tynkowaniem można powiedzieć, że panuje budowlana nuda.
Ale...
Emocji dostarczają nam popełnione na początku błędy konstrukcyjne. Do tej pory odbijają nam się czkawką. Pochłaniają też czas, pieniądze, nasze nerwy oraz pewność, że ma sens dalej to ciągnąć. Czasem wydaje mi się, że dramatyzujemy, a czasem, że nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji.
Samonośna kontrukcja słomiana "osiada". Kopuła wykonuje lekkie ruchy, widać to po odchyleniach otworów okiennych. Pękąją też kolejne warstwy nakładanego tynku zewnętrznego cementowo-glinianego. Nie są to powierzchniowe pęknięcia spowodowane wysychaniem tynku. Raczej rysy konstrukcyjne, długie, pionowe, głównie przy oknach i drzwiach. Mimo podwójnej już warstwy zewnętrznej każdy deszcz powoduje przecieki przez słomę do środka. Nadal musimy więc nakładać ochronną plandekę.
Pojawiają się pomysły dozbrojenia kolejnej warstwy tynku, miejscowo lub po całości oraz wzmocnienia fundamentów. Nie mamy bowiem pewności czy konstrukcja słomiana osiądzie, ile ma osiąść i się zatrzyma, czy jest to ruch ciągły, nieskończony.
Tak czy inaczej pracujemy nieustannie od rana do wieczora z przerwami na niedziele.

Tynkowanie pierwszej warstwy zewnętrznej odbywało się przy użyciu tegoż urządzenia.
fot.: D
Maszyna dwa w jednym, służąca do mieszania gliny i tynkowania. Dużo by o niej mówić, z pewnością to, że jest kapryśna. Wiele wysiłku kosztowała jej obsługa, drobne i większe naprawy, zabezpieczenia itd. Pewnego dnia odwiedził nas Dziadek-Sąsiad popatrzył na chłopaków kolejny dzień męczących się z urządzeniem i stwierdził, że on by to szybciej kielnią obrzucił. To był moment przełomowy w naszych pracach tynkarskich. Odkryliśmy wspaniałe narzędzie - czerpak tynkarski, dzięki któremu prace ruszyły z kopyta.
fot.: D
A tam, gdzie zasięg rozrzutu nie docierał, wybraliśmy inną ręczną metodę.
Wewnątrz po narzuceniu pierwszej warstwy tynku glinianego wyrównywaliśmy go czym się da.
 Ściany po narzuceniu pierwszej warstwy.
 
Po wygładzeniu zaczynają wyglądać jak wnętrze glinianego domku.
Następnym etapem jest wyrównywanie ubytków gliną wymieszaną z sieczką słomianą.
fot.: D
Mieszanie gliny odbywało się z kolei metodą nożną.
fot.: D
W niektórych miejscach naszego budyneczku po paru dniach pojawiło się życie.
fot.:D
Kilka perspektyw kopuły.

Oprócz tego, co na zdjęciach udało się jeszcze zrobić kolejną wewnętrzną warstwę tynku. Glina+piasek+trociny. Wylać stopę pod piec i wylewki pod ścianki działowe. Dociągnąć prąd. Założyć okna. Aktualizacja foto nastąpi po odebraniu aparatu z serwisu (jeśli się uda).

Tradycyjnie chciałabym żłożyć wielkie podziękowania naszym ostatnim wolontariuszom Gosi i Piotrowi. Trafili do nas w sam środek szaleństwa tynkowego, mieli więc okazję naprawdę pomóc, a przy okazji wybrudzić się na maxa:) oraz Radkowi, który wpadł na krótko, ale dał z siebie wszystko:)

Jutro-pojutrze wchodzi na arenę zdun!

Wszystkim, z nami włącznie, życzę udanego tygodnia! Dziękuję również za maile i inne wyrazy troskliwego zainteresowania:)

3 września 2014

Notatka budowlana cz. 9

Jako budujący pierwszy raz w życiu coś swojego jesteśmy mało odporni, a więc wystawieni na wszystkie towarzyszące temu przyjemności. Huśtawka nastrojów od euforii po totalną załamkę, od wszechogarniającego ducha pracowitości po stany, kiedy opadają ręce i chce się płakać, ewentualnie wysadzić w powietrze rozpoczętą budowę. Zdarzają się spięcia przeplatane wybuchami śmiechu z własnej głupoty, uporu lub bezsilności. Wszystko to jest naszym udziałem i staram się o tym myśleć, jako o czynniku wzmacniającym kondycję człowieczą.

Tymczasem patrząc okiem aparatu nie jest źle - rozpoczęliśmy tynkowanie i kopułka zaczyna nabierać kształtów. Kształty kształtują się dosyć spontanicznie i z każdej strony wyglądają nieco inaczej. Nie jesteśmy jednak przywiązani do wizji idealnie prostej i gładkiej powierzchni, więc łatwo się to akceptuje.

Ubiegły tydzień pogodowo dał nam trochę w d... Większość czasu pracowaliśmy pod osłoną...

... topiąc się w bajorku...
... ale ekipa nie ustawała.
Wieczorami kuchnia była okraszona kolorowymi akcesoriami odzieżowymi,

a efekty psychiczne całodziennej wytężonej pracy, bywały różne.


Kiedy jednak przyświeciło słońce, to śniadaliśmy w takich okolicznościach.

Wracając do rzeczywistości, czyli na plac budowy. Betoniara pracuje. Rozrabiamy tynk cementowo-gliniany.
Przygotowane zabezpieczenia na otwory okienne i drzwiowe.

Już opryskane pierwszą warstwą tynku.

No i kilka ujęć z postępu prac.

Wczoraj stanęło już rusztowanie,aby dokończyć tynki na szczycie...
... oraz dołączył nasz kolega Jaś, który zabrał się za wyrównywanie wnętrza.
A może to powinien jednak być kurnik?

Mała M. jak zwykle elegancka, wpada na budowę popracować i podnieść estetykę ekipy.
A nad wszystkim czuwa K., dobry duch osłaniający efekty naszej pracy.
fot.: D
Chciałoby się zakończyć okrzykiem: niech się mury pną do góry!
Pozostanę jednak przy cichym życzeniu: niech to wszystko trzyma się kupy!

Ślę pozdrowienia dla Wszystkich wytrzepując słomę z butów i innych części blielizny:)




25 sierpnia 2014

Notatka budowlana cz. 8 albo dramatyczna cz. 2

Przynajmniej wiem, że nocna nawałnica była pestką w porównaniu z sobotnią niespodzianką. 
Chciało się eksperymentu, to się ma!
Do soboty wszystko szło dobrze, może nieco wolniej niż zakładały plany, ale była to najtrudniejsza część zamykania sklepienia. Poza tym jest już trochę zmęczenia materiału, a i wolontariusze musieli już popowracać do swoich obowiązków. Został D., który trwa przy nas od samego początku, dołączył Marcin, syn Sąsiadów, no i wróciła Ania. Kierownik budowy jeszcze nie uciekł od nas za co jesteśmy mu wdzięczni:)

Końcówka tygodnia była jednocześnie wykańczaniem konstrukcji ze słomy.
Tutaj przedostatnia już drewniana obręcz.
Powstają projekty wykończeniowe...
... oraz leszczynowa obręcz na świetlik.
Chwila medytacji przed dokończeniem skrzynki kominowej.
Skrzynka kominowa zamontowana.
 Jesteśmy już coraz bliżej celu.
Do podtrzymywania kostek, które nie zostały jeszcze połączone z całością konstrukcji używaliśmy takiego prawidła, czyli kopyta.
 Widok z antresoli.
 Na zewnątrz trwały prace uszczelniające szpary w słomie.
Zamontowana obręcz na świetlik.
Wszystko wskazuje na to, że zakończyliśmy ważny etap budowlany.

Okno z widokiem.
Niestety parę godzin później rama tegoż okna widocznie się wygięła, a ściana pomiędzy drzwiami i oknem i druga pomiędzy oknami wybrzuszyły na zewnątrz.
Okazało się, że drewniana obręcz, która przechodziła przez środek otworów okiennych i drzwiowych, czyli była w kawałkach, nie do końca spełnia swoją rolę, siły rozpychające były zbyt duże, a ramy na okna i drzwi zrobione ze zbyt cienkich desek, aby utrzymać całość konstrukcji.
Musieliśmy podstemplować strop i zabezpieczyć wygiętą ramę okna.
No i naprostować obręcz, która bez pozwolenia zmieniła miejsce położenia.
W sobotni wieczór sytuacja była w miarę opanowana.
Dzisiaj dalszy ciąg prostowania niezdyscyplinowanej obręczy oraz wymiana wszystkich ram okiennych i drzwiowych. Teraz będą z porządnych bali.

Ale tak w ogóle to kopułka stoi i wygląda coraz lepiej

Chciałabym jeszcze podziękować serdecznie naszym dwóm ostatnim wolontariuszkom Kasi i Dorocie za wydajną pomoc w uszczelnianiu kopuły. Jest to uciążliwa praca i nie wiadomo dlaczego zwykle spada na dziewczyny:)

Trochę boimy się prognoz, więc im na przekór dużo słońca dla Wszystkich!

19 sierpnia 2014

Notatka budowlana cz.7

Prace budowlane posuwają się naprzód, chociaż mieliśmy też trochę luzu zafundowanego przedłużonym weekendem. Wiadomo - w święta się nie pracuje.
Część ekipy wyjechała i bardzo nam ich brakuje. Dziękujemy Grześkowi, szczególnie za opowieści niesamowite. Maćkowi jesteśmy bardzo wdzięczni za wiedzę, ducha spokoju, rozsądku i niezwykle interesujące rozmowy wieczorne. Khalilowi za wydatną pomoc i zabawianie Małej M.
Dołączyły za to nowe siły na etap chyba najtrudniejszy, czyli stawianie końcówki samonośnej kontrukcji ze słomy.

Każda kostka słomy, oprócz tego, że jest spinana taśmą w poziomie z kostką sąsiadującą, to również w pionie łączona jest około metrowym palikiem z kostką poniżej.
 Założone podwaliny pod antresolę.
 Mała M. w swoim przyszłym królestwie.
 Budyneczek nabiera kopulastych kształtów.
 Pracy jest jeszcze dużo przed położeniem tynku. Wyrównywanie, upychanie szpar słomą, docinanie...
 Aaaaa, będzie lało!!!
 Szybko, szybko!
Zaraz po założeniu zabezpieczenia, chmury poszły bokiem.

Podobno jutro mamy skończyć całą konstrukcję. Oby Kierownik-Optymista miał rację. Do tej pory w wielu sprawach miał (łącznie z chmurami, które pójdą bokiem), mimo, że grono niedowiarków ma swoje teorie.

Z placu budowy pozdrowienia śle zaopatrzeniowiec, kucharka, gospodyni i kronikarka:)